Historia niejednej banicji

Anno Domini 2015 w lutym obwieściliśmy światu, że jesteśmy cynicznymi romantykami skazanymi na żywot w XXI wiecznej Polsce i przybyliśmy na Facebooka podzielić się z Wami naszymi cierpieniami. Zabrakło nam jednego dnia by dopełnić 5-lecie jubileuszu śmieszkowania…

Nasz pierwszy raz

Do 2016 roku Facebook nie miał niczego do publikowanych przez nas treści. Polityka standardów społeczności rozpoczęła w tamtym okresie proces ewolucji, który nieuchronnie do dnia dzisiejszego, prowadzi nas do Orwellowskiej wizji mediów.

Zablokowane zdjęcie wrzuciliśmy na naszego Instagrama. Obie platformy obowiązywały te same standardy co do publikowanych treści. Instagram był już wtedy posiadany przez Facebooka od 4 lat. Z własnego doświadczenia, na podstawie publikowanych i blokowanych treści możemy śmiało wywnioskować, że w tamtym czasie wyłącznie na Facebooku panoszył się znienawidzony przez miliony algorytm. Nazywany później w tym piśmie Dahaka¹.

Kontekst

Dahaka¹ nie pojmuje kontekstu. Jego macki dosięgną wszystko, co zostało zdefiniowane przez jego Pana jako niedopuszczalne. Do 2018 roku Facebook po prostu usuwał takie treści nagradzając 3 dniowym banem. Żadna polemika nie wchodziła w grę. Wszystkie odwołania były ignorowane.

Na przełomie 2018/2019 roku w związku z aferą blokowania Polskich profilów organizacji pozarządowych, polityków i mediów starego świata nasze władze zwróciły się do UE o pomoc w stworzeniu polskiego oddziału Facebooka, który zająłby się ogarnięciem tej próżni, do której trafiają wszyscy schwytani przez Dahakę.

Początek był zaprawdę imponujący. Powstał taki oddział. Można było odwołać się do polskiego moderatora, który rozumiał kontekst i reagował do kilku godzin.

Ten stan rzeczy zakończył się pod koniec 2019 roku. Na dziś nasza diagnoza brzmi – polski oddział Facebooka to wydmuszka. Zapewne po tym jak sprawy ucichły Cukierasek powoli acz konsekwentnie wycofuje żywych ludzi zastępując ich botami.

Pod koniec zeszłego roku wszelkie wnioski przestały być rozpatrywane w sensownym czasie. Na rozpatrzenie niektórych czekamy do dziś. Chat z konsultantem został ukryty, by później niemal zniknąć. Kiedy jednak uda Ci się do niego dokopać okaże się, że osoba po drugiej stronie potrafi jedynie odpowiadać gotowymi formułkami. Istnieje, więc nikt nie może się przyczepić, że Facebook nie wywiązuje się ze swoich obietnic. Być może nikogo to już nie obchodzi. Także do następnej afery.

Ignorancja Facebooka i niemoc polskiego oddziału ponownie sprowadziła nas do średniowiecza.

Nowy system ostrzeżeń, hucznie ogłoszony rewolucją to piękna idea na papierze. Od 2019 roku na stronach jak i grupach powstał system jakości treści. Kiedy strona publikuje treści niezgodne ze standardami Dahaka¹ ukrywa post i obniża jakość strony. Takie zdarzenie widoczne jest w specjalnej sekcji. Możemy się w prosty sposób odwołać.

Kiedy strona zbyt często publikuje treści łamiące standardy i jakość strony spadnie do zera. Zostaje ona zablokowana.

Istotny problem pojawił się, kiedy polski oddział Facebooka postanowił istnieć wyłącznie na papierze. Dlatego, że odwołania nie były rozpatrywane regularnie. W naszym przypadku doszło do nawarstwienia się 2 usuniętych postów i natychmiastowym zablokowaniu strony @cynicznyromantyzm2. W momencie usunięcia drugiego postu odwołanie do pierwszego oczekiwało na reakcję ze strony moderatora.

Po jakimś czasie odwołanie do pierwszego postu nie zostało uznane. Dziwne, ponieważ nasz mem krążył po całym Facebooku jeszcze przez około tydzień. Odwołanie do drugiego postu zostało rozpatrzone na naszą korzyść. Zostaliśmy przeproszeni za popełnienie błędu przez Facebooka. Jednak jakość naszej strony nie powróciła do stanu z jednym ostrzeżeniem. Pomimo uznania odwołania i przyznaniu publikacji posta na naszym profilu widniały 2 ostrzeżenia. Czyżby ktoś zapomniał kliknąć o jeden raz więcej?

Po przywróceniu naszych treści i uznaniu odwołania do drugiego posta strona @cynicznyromantyzm2 została zablokowana i wszyscy cyniczni romantycy stracili do niej dostęp.

Zapewne spodziewacie się, że zgłosiliśmy to i nadal czekamy na rozpatrzenie naszego wniosku? Nie inaczej.

W podobny sposób potraktowano nas w przypadku pierwotnej strony @cynicznyromantyzm. Została ona jednak zbanowana jeszcze w starym systemie banicji. Po ponad 1,5 roku wszystkie nasze odwołania zostały uznane i przywrócono stronę. Funkcjonowaliśmy już wtedy na drugim profilu więc jak zapewne pamiętacie strona wisiała byście mieli dostęp do naszych starych treści.

Wsadzają nas za niewinność

Jak podsumować ten festiwal banicji, żeby się w nim połapać? Spróbujemy ułożyć to w chronologiczny ciąg zdarzeń.

  • W lutym 2015 roku powstaje @cynicznyromantyzm,
  • w grudniu 2017 @cynicznyromantyzm zostaje zbanowany,
  • w grudniu 2017 wysyłamy odwołanie do zablokowanych treści,
  • w styczniu 2018 zakładamy @cynicznyromantyzm2,
  • w styczniu 2020 @cynicznyromantyzm zostaje przywrócony przez Facebooka,
  • w lutym 2020 cynicznyromantyzm2 zostaje zbanowany, mimo uznania przez Facebook naszego odwołania od zablokowanych treści,
  • w lutym 2020 wysyłamy odwołania do banicji,
  • w lutym 2020 wznawiamy @cynicznyromantyzm,
  • 14 lutego 2020 @cynicznyromantyzm zostaje wycofany z publikacji: jako powód Facebook podaje „@cynicznyromantyzm zostaje wycofany z publikacji tak jak @cynicznyromantyzm2, bo to ta sama treść, a cynicznyromantyzm2 jest zbanowany”,
  • w lutym 2020, w marcu 2020, w kwietniu 2020 i w maju 2020 wysyłamy odwołania i zgłoszenia tego patologicznego procederu
  • 15 maja 2020 @cynicznyromantyzm zostaje zbanowany bez podania przyczyny

Po wielu wiadomościach i próbie podjęcia dyskusji z botem odesłano nas do specjalnej strony, gdzie jeszcze raz mogliśmy odwołać się do najwyższej zdaniem bota instancji. Dobrze nie rokował sam fakt, że formularz został przewidziany na zaledwie 140 znaków. Spróbuj opisać naszą sytuację podając fakty i zawrzeć to w jednym zdaniu. Nam przyszło to z trudem. Niemniej nie poddaliśmy się. Spodziewaliśmy się jednak jaką i tym razem otrzymamy odpowiedź.

W wolnym tłumaczeniu. „Nie wiemy dlaczego strona została zbanowana ale to nasza ostateczna decyzja. W razie czego piszcie do Kalifornii. Tak do tego oddziału, który Was ignoruje.”

Mój ból dupy jest większy niż Twój

Może ludzie zgłaszali was specjalnie? Nie inaczej. Zawsze znajdą się naczynia gospodarcze o szerokim zastosowaniu, zwykle służące do przechowywania płynów lub drobnoziarnistych materiałów sypkich. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

To, że jesteś obrażony, nie oznacza, że ​​masz rację. Niestety wielu ludzi tego nie pojmuje. Uważają niektóre treści za obraźliwe. My uznajemy je za zabawne. Dlatego jesteśmy szczęśliwsi niż ci ludzie.

Jeśli nie można żartować z najbardziej przerażających rzeczy na świecie, jaki jest sens żartów? Po co Ci poczucie humoru? Humor pomaga nam poradzić sobie z okrutną rzeczywistością.

Ponadto takie osoby chyba nie znają naszej dewizy – „Otóż wszelki humor wyższego rzędu zaczyna się od tego, że nie bierze się już poważnie własnej osoby. Dystans i humor, bo inaczej wszyscy umrzemy.”

Całe szczęście na Instagramie buszuje grzeczniejsza wersja Dahaki. Zapewne gdyby zawitał w tej samej postaci, co na Facebooku posypałoby się ogrom treści.

Nie zbanowano nas nigdy na Instagramie. Co najwyżej usunięto nam posty. Wyłącznie te związane z napisami na ścianach na temat narkotyków. Nazwy są uniwersalne raczej dla całego świata więc mały Dahaka¹ szybko to wyłapuje.

Instagram pozostaje miejscem, w którym możemy się spotkać. Trzymajmy kciuki aby tak pozostało i platforma nie przypieczętowała losu swojego starszego brata.

Co z Wami będzie, gdy spotkamy się na zakręcie?

Nadal wyznajemy idee Cynicznego Romantyzmu. Człowiek może zawieść, zdradzić lub zostać zapomniany. Ale jego idee wciąż mogą zmieniać świat. Byliśmy tu przed Tobą i zostaniemy po Tobie. Idei nie możesz pocałować. Nie możesz jej dotknąć czy potrzymać. Idee nie krwawią, nie odczuwają bólu. Nie poddają się i nie ulegają pokusom. Nie możesz zbanować idei.

Nasza historia jest wyryta w samej duszy Internetu. Mogą ją odkryć jedynie Ci, którzy się poświęcą szukaniu.


¹Aži Dahaka („wąż Dahak”, śrper. Dahak, nwper. Zahak) – mityczny król-smok, który objął władzę nad Irańczykami po utracie przez Dżamszida (awest. Jima Chszaeta), z powodu popadnięcia w pychę, boskiego charyzmatu – chwareny (nwper. farr – „chwała”).[1] W późniejszych źródłach przedstawiany jako król-tyran, któremu z ramion wyrastają czarne węże. Jego tyrańskie rządy to czas nieszczęść i suszy oraz chorób. Wziął do swego haremu siostry Dżemszyda. Dla węży Zahhaka w dworskiej kuchni przygotowywano pożywienie każdorazowo z mózgów dwóch chłopców. Lecz kucharze Ermail i Kermail każdorazowo ratowali jednego chłopca a zamiast jego mózgu dodawali mózg barani. Lud wspominał rządy Dżemszyda i marzył o wybawieniu od króla-tyrana.